Po ostatnich podtopieniach w Gminie Głuchołazy w sieci pojawił się wpis, który w prosty sposób wyjaśnia, dlaczego podczas nawalnych deszczów woda zalewa ulice. Autor, powołując się na doświadczenie inżynierskie, wskazuje na przestarzałe normy projektowe oraz zaniedbania w utrzymaniu infrastruktury.
Przestarzałe wzory i zmieniający się klimat
Jak czytamy w zamieszczonym poście, systemy kanalizacji burzowej w Polsce są projektowane według wzoru Błaszczyka z 1954 roku. Wzór ten zakładał, że nawalne deszcze występują raz na rok lub dwa lata, a ich natężenie wynosi od 110 do 130 litrów na sekundę z hektara. Tymczasem współczesne oberwania chmury potrafią dostarczyć nawet 390 litrów na sekundę z hektara, czyli około trzykrotnie więcej. To sprawia, że nawet dobrze zaprojektowane systemy nie są w stanie odebrać takiej ilości wody.
Niewydolność systemu – nie tylko średnice rur
Autor wpisu zwraca uwagę, że problemem nie są wyłącznie średnice rur. Nawet rura o dużej średnicy nie pomoże, jeśli wpusty uliczne będą zbyt małe, zbyt rzadkie lub zatkane liśćmi i piachem. Dodatkowo, grawitacyjny system kanalizacji działa prawidłowo tylko przy napełnieniu do 90-97%. Gdy studzienki zostaną całkowicie zalane, system staje się ciśnieniowy, a woda zaczyna wypływać w miejscach o niższym ciśnieniu, co objawia się na powierzchni.
Betonoza i hydrofobowość gleby
Kolejnym czynnikiem jest tzw. betonoza – czyli pokrywanie powierzchni nieprzepuszczalnymi materiałami, takimi jak beton czy asfalt. Współczynnik spływu dla takich powierzchni wynosi 0,9, co oznacza, że prawie cała woda opadowa musi zostać odprowadzona przez kanalizację. Co więcej, długotrwałe upały powodują hydrofobowość gleby, która przestaje chłonąć wodę i zachowuje się jak nieprzepuszczalna powierzchnia.
Zaniedbania w utrzymaniu i brak retencji
Autor wskazuje również na problemy eksploatacyjne – zamulone kanały, nieczyszczone osadniki i zatkane wpusty działają jak korki, skutecznie blokując odpływ wody. Zwraca też uwagę na brak rozproszonej retencji, czyli zbiorników, które mogłyby gromadzić nadmiar wody i powoli ją oddawać. W kontekście Głuchołaz padają pytania o podziemne zbiorniki retencyjne – czy w ogóle istnieją i jak działają.
Co można zrobić?
Eksperci podkreślają, że konieczna jest modernizacja systemów kanalizacyjnych z uwzględnieniem nowych danych klimatycznych, a także inwestycje w zieloną infrastrukturę, taką jak ogrody deszczowe, rowy chłonne czy zbiorniki retencyjne. Ważne jest również regularne czyszczenie wpustów i kanałów, aby zapewnić ich pełną przepustowość.
Wpis, który pojawił się w mediach społecznościowych przy okazji podtopień w Gminie Głuchołazy, to głos w dyskusji o tym, jak przygotować się na skutki zmian klimatu. Choć nie podaje konkretnych rozwiązań dla tej gminy, stanowi ważny przyczynek do zrozumienia problemu.
Źródło: Zarządzanie Kryzysowe Gmina Otmuchów
Fot. facebook.com

